Zamknij

Co to znaczy być Terytorialsem? [WYWIAD]

09:20, 06.04.2018 | N.C.
Skomentuj
REKLAMA

Wojska Obrony Terytorialnej są piątym, samodzielnym rodzajem sił zbrojnych - obok wojsk lądowych, powietrznych, specjalnych i marynarki wojennej. Według Ministerstwa Obrony Narodowej Wojska Obrony Terytorialnej mają stanowić uzupełnienie i jednocześnie komplementarną część wojskowego potencjału Polski.

Misją WOT jest wspieranie oraz obrona lokalnych społeczności podczas konfliktu zbrojnego, a także podczas klęsk żywiołowych czy katastrof naturalnych. Docelowo Wojska Obrony Terytorialnej będą liczyły ok. 53 000 żołnierzy, których służba będzie trwała od 1 roku do 6 lat (z możliwością przedłużenia). 

O swojej przygodzie z Wojskami Obrony Terytorialnej opowiedział nam jeden z członków formowanego na naszym terenie batalionu - prywatnie stolarz, który do tej pory z wojskiem nie miał nic wspólnego.

Redakcja Kuriera Wysokomazowieckiego: Skąd dowiedziałeś się o WOT?

Szer. Krzysztof Drewnowski: Od osoby trzeciej. Ta osoba znała mnie i moje zainteresowania i wiedziała, że może mnie to zaciekawić. Ale wiem, że wiele osób dowiedziało się z oficjalnych listów z Ministerstwa Obrony Narodowej.

RKW: Co skłoniło Cię do wzięcia udziału w tym przedsięwzięciu?

S.KD: Zdecydowałem się z dwóch powodów. Po pierwsze, nigdy wcześniej nie byłem w wojsku i miałem potrzebę przekonania się, o co w tym chodzi, jak to naprawdę wygląda. Po drugie, chciałem sprawdzić jak sobie poradzę ze strzelaniem.

RKW: Jak wyglądał proces rekrutacji?

S.KD: Wygląda to tak, że zgłaszasz swoją chęć uczestnictwa w WKU w Bielsku Podlaskim. Odbywa się wstępna rozmowa, rekruterzy sprawdzają twoją gotowość bojową. Potem trzeba pojechać na badania psychologiczne do Białegostoku. Po udanych badaniach dostajesz wytyczne, co do czasu i miejsca odbycia szkolenia. 

RKW: Jak często odbywają się zjazdy i na czym dokładnie polega takie szkolenie?

S.KD: Jeden weekend na miesiąc mam przeznaczony na zjazd WOT. Pierwsze szkolenie trwało dwa tygodnie. Szkolimy się od zasadniczej musztry, przez czyszczenie i obsługę broni, po podstawową pomoc medyczną i pomoc rannemu na zagrożonym terenie. Zdobywamy umiejętności survivalowe, np. poruszanie się po nieznanym terenie, w ciężkich warunkach atmosferycznych, czasami z drużyną, czasami w pojedynkę.

RKW: Czy zjazdy nie kolidują z Twoimi obowiązkami zawodowymi:

S.KD: Czasami tak bywa, ale jest to możliwe do pogodzenia. Z opisów kolegów, pracujących np. w Mlekovicie czy banku wiem, że szefowie zazwyczaj idą na rękę pracownikowi z WOT w wyborze wolnych weekendów.

RKW: Jak nazywa się jednostka do której należysz?

S.KD: Podlaska Brygada Terytorialna, 14. Batalion Lekkiej Piechoty.

RKW: Ile osób jest w Twoim oddziale i w jakim wieku są to ludzie? Zdarzają się kobiety?

S.KD: Niestety nie mogę zdradzić ilości żołnierzy, to tajemnica wojskowa. Ludzie są różni. Przeważają ci w wieku 25-35 lat, ale są też tacy, którzy dopiero co skończyli 18 lat, jak i kilku z siwymi włosami. Kobiety są, choć w mniejszości. Średnio jedna na 15 osób.

RKW: Jaka panuje atmosfera w oddziale? Integrujecie się poza zjazdami?

S.KD: Mogłoby się wydawać, że gdy spotka się duża grupa naładowanych testosteronem samców, których kręci wojsko, to konflikt będzie rodził konflikt. Jest zupełnie odwrotnie. Żyjemy w bardzo dobrych stosunkach, łączymy się w grupki, które ciągle się mieszają. Jeśli za kimś nie przepadam, to unikam z nim kontaktu. Spotykamy się od ponad 6 miesięcy, a jeszcze nie było konfliktu, który wyszedłby poza podniesiony głos. Szczególnie drużyna z Wysokiego bardzo się zintegrowała. Założyliśmy klub strzelców, spotykamy się na ogniskach i na treningach krav maga.

RKW: Co spodziewasz się osiągnąć w WOT?

S.KD: Część ludzi chce przejść na zawodowstwo, część chce zdobyć wiedzę i umiejętności na wypadek prawdziwej wojny. Niektórzy chcą się wspinać po drabinie zawodowej, zdobywać coraz wyższe stopnie i szkolić innych. Mój cel jest prostszy. Chodzi mi przede wszystkim o pracę nad sobą. Po 14-dniowym poligonie, gdzie będziemy egzaminowani za kilka miesięcy, zacznie się prawdziwe szkolenie. Chcę odbyć trening na strzelca wyborowego, nauczyć się wszystkiego, co jest z tym związane. Chcę nabyć te umiejętności po części dla własnej satysfakcji, ale też po to, żeby w razie potrzeby wiedzieć jak bronić siebie i swoją rodzinę.

RKW: Dziękujemy za rozmowę i życzymy powodzenia.

 

 

(N.C.)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA

komentarz (1)

gośćgość

2 1

Takich mlodych ludzi nam więcej potrzeba 10:51, 06.04.2018

Odpowiedzi:0
Odpowiedz