Zamknij

O muzyce. Wywiad z Wicedyrektorem Szkoły Muzycznej w Wysokiem Mazowieckiem

06:58, 24.04.2018 | N.C.
Skomentuj
REKLAMA

6 marca ruszyła rekrutacja do Samorządowej Szkoły Muzycznej I Stopnia w Wysokiem Mazowieckiem. Szkoła Muzyczna działa już drugi rok, jako część Miejskiego Zespołu Szkół w Wysokiem Mazowieckiem. Nie powstałaby bez starań i pracy Dyrektora placówki, Jarosława Jankowskiego oraz innych, zaangażowanych osób. O tym, na czym polegają zajęcia w szkole, kto może stać się jej uczniem, jak wyglądał proces powstawania jednostki i co nam daje muzyka w życiu porozmawialiśmy z Wicedyrektorem ds. Działalności Artystycznej, panem Adamem Januszkiewiczem. 

Redakcja Kuriera Wysokomazowieckiego: Kto wyszedł z inicjatywą stworzenia Szkoły Muzycznej w Wysokiem Mazowieckiem?

Adam Januszkiewicz: Inicjatywa wyszła od pana Burmistrza. Kiedyś juz próbowano założyć tu taką szkołę, w tamtym momencie chyba jednak koniunktura nie była sprzyjająca. Z początku szkoła miała być filią, ale z tego pomysłu zrezygnowano i obecna szkoła jest samodzielną placówką. Zaczęliśmy myśleć i planować jakieś 3 lata temu. Pamiętam swoją pierwszą nieprzespaną noc, to były wakacje 2015 roku, byłem w Kołobrzegu i nie spałem, bo zastanawiałem się jak to zorganizować, skąd wziąć tych ludzi, nauczycieli... Nad powstaniem szkoły pracował cały sztab ludzi. Pan Burmistrz zwrócił się do Dyrektora Jankowskiego, a następnie do mnie o zajęcie się sprawami organizacyjnymi. Ogromną pomocą służył nam wizytator z Olsztyna, pan Daniel Dramowicz, który opiniował, odpowiadał na wszystkie nasze pytania. Nie było to łatwe przedsięwzięcie ze względów organizacyjnych. Po pierwsze, trzeba zapewnić kadrę, a każdy w kadrze musi mieć skończone studia muzyczne. Po drugie, kupić instrumenty, następnie zapewnić sale. Mamy oddzielną salę do ćwiczeń, oddzielną do rytmiki i do baletu. Na sali baletowej odbył się zresztą Koncert Wiosenny. Zaraz za czerwoną kurtyną znajdują się lustra, pałąki, sala jest nagłośniona. Tam się odbywają zajęcia rytmiki.

RKW: Proces powstawania szkoły nie jest jeszcze zakończony. Cały czas coś się zmienia.

AJ: Dokładnie. Cały czas się rozwijamy, planujemy zakup nowych instrumentów. Wyposażyliśmy każdego nauczyciela w instrument do swojej klasy. Udało się nam utworzyć orkiestrę i chór. Owoce pracy chóru można było usłyszeć podczas Koncertu Wiosennego. Chór to nasza perełka. Nad orkiestrą pracuje kapelmistrz. W tej orkiestrze są nie tylko uczniowie ze szkoły Muzycznej. Oprócz uczniów, dla których jest to przedmiot obowiązkowy, są jeszcze melomani, ludzie którzy chcieli grać, przede wszystkim dzieci i młodzież. Dzieciaki grają w orkiestrze od tego roku, czyli szósty miesiąc. Są w różnym wieku, są i 16-latkowie i 10-latkowie. I różne instrumenty. Musimy się znać na wszystkim.

RKW: W jaki sposób udało się pozyskać tak wykwalifikowaną kadrę nauczycielską?

AJ: Każdy, kto pracuje u nas w szkole musiał skończyć Akademię Muzyczną. W kadrze nauczycielskiej mamy absolwentów Szkoły Muzycznej w Gdańsku, w Białymstoku, Katowicach, Warszawie. Większość z nas skończyła Akademię Muzyczną w Białymstoku i właśnie stamtąd się znamy. Mamy nauczycieli z sąsiednich szkół muzycznych, m.in. z Zambrowa, z Białegostoku, ale niektórzy są spoza województwa. Muszą dojeżdżać, ale są tu każdego dnia, gdy odbywają się zajęcia. 

RKW: A kiedy się odbywają? 

AJ: Popołudniami, przez cały tydzień. Uczeń w cyklu sześcioletnim ma godzinę zegarową instrumentu, półtorej godziny kształcenia słuchu i 45 minut rytmiki. Uczeń w trybie przyspieszonym, czteroletnim zamiast rytmiki ma audycje muzyczne. Do tego dochodzi chór lub orkiestra raz w tygodniu. Od klas starszych to jest siedem lekcji w ciągu tygodnia. 

RKW: W szkole odbywają się zajęcia indywidualne i grupowe. 

AJ: Tak. Każdy uczeń ma swój przedmiot główny, czyli główny instrument – ten na którym gra. Gdy uczeń przychodzi do szkoły, mówi na czym chce grać. Jeśli pozytywnie przejdzie pierwsze badania przydatności, dostaje nauczyciela. Nauczyciel często pomaga dobrać instrument, przede wszystkim do warunków fizycznych, czyli wzrostu, budowy ciała, do potencjału. Każdy uczeń dostaje opiekuna, który dalej go prowadzi. To są zajęcia indywidualne. Zajęcia grupowe to takie, gdzie dzieciaki kształtują słuch poprzez ćwiczenia, wspólne śpiewanie, pisanie nut. Od tego tak naprawdę rozpoczyna się nauka – od pisania nut i kluczy. Podstawy. Jeśli połączy się to z nauką gry na instrumencie, to nauka nut idzie w dużo szybszym tempie, bo to jest wiedza stricte praktyczna. Później dochodzi taki przedmiot jak audycja muzyczna. Ogólne wiadomości o muzyce, gatunkach, historii, rodzajach instrumentów itd. Uczniowie słuchają, oglądają opery, prowadzimy zajęcia multimedialne. Ostatnio oglądaliśmy ekranizację Strasznego Dworu Moniuszki. Pół szkoły przyszło, żeby po południu obejrzeć ten spektakl, nikogo nie zmuszaliśmy (śmiech). Oprócz tego dochodzi orkiestra i chór. Wszyscy uczniowie od drugiej klasy muszą być albo na chórze albo na orkiestrze. Poza tym, dużo koncertujemy. Kameralnie, dla siebie.

RKW: Uczą się u Was nie tylko dzieciaki z Wysokiego, ale też z sąsiednich wiosek i gmin. W jaki sposób udaje się zgromadzić wszystkich uczniów z różnych części regionu na konkretną godzinę, konkretnego dnia?

AJZajęcia są układane pod uczniów. Na początku roku układany jest plan zajęć grupowych, a później zajęć indywidualnych. Godziny ustalane są w taki sposób, że rodzice zbierają się razem z nauczycielem i wspólnie wypracowują dogodny termin.

RKW: Ilu uczniów uczy się w Szkole Muzycznej?

AJ: Na ten moment mamy 102 uczniów. W pierwszej rekrutacji przyjęliśmy 80, w kolejnej koło 40. W między czasie trochę ludzi się przeniosło. Mimo że od nas odeszli, dla mnie to jest sukces, że po pierwszym roku nauki ktoś był na tyle dobry, że dostał się do liceum muzycznego, czyli szkoły drugiego stopnia. Część uczniów oczywiście zrezygnowała z innych powodów, czasami organizacyjnych, problemy z dojazdem itd. Ale na ten moment mamy 102 uczniów. Porównując ten wynik do innych szkół w regionie, w dwóch klasach mamy tylu uczniów, ile inne szkoły w czterech czy sześciu. Zainteresowanie jest ogromne.

RKW: Rekrutacja ruszyła. Są już pierwsi chętni?

AJ: Na razie nie ogłosiliśmy się jeszcze w szkołach, ale rozwiesiliśmy w mieście banery. Ogłosiliśmy się też na facebooku. Jeszcze nie nabraliśmy tempa, a to dlatego, że prawdziwa rekrutacja zaczyna się od wizyty naszych uczniów w szkołach. Zaplanowaliśmy to na pierwszy tydzień maja. Będziemy jeździć z koncertami po szkołach. Każdy ma dużo pytań, ale ja opowiadając o tym na pewno nie zachęcę dzieci równie mocno, jak widok kolegów, którzy grają. Mamy swoich uczniów z prawie wszystkich gmin w powiecie. Dzieciaki widzą swoich kolegów z podwórka, widzą czego się można nauczyć w ciągu roku, dwóch lat, widzą, że to nie jest tak, że trzeba pojechać w jakieś obce miejsce, ma się kontakt z nieznajomymi, nic się nie wie. Widzą kolegów, którzy są świetni, a do tego zadowoleni, widzą fajną atmosferę. To jest najlepsza reklama.

RKW: Kto może aplikować do Szkoły Muzycznej?

AJ: Do pierwszej klasy przyjmujemy uczniów od piątego do szesnastego roku życia.

RKW: Szesnastolatek może pójść od pierwszej klasy?

AJ: Tak, po to mamy dwa cykle, jeden sześcioletni (dla dzieci), a drugi czteroletni, dla młodzieży, przyspieszony. Jest to pomyślane w ten sposób, by uczniowie zdając maturę, kończyli też Szkołę Muzyczną. Cykl sześcioletni pozwala na skończenie do matury szkoły pierwszego i drugiego stopnia. Ten kto kończy szkołę drugiego stopnia, otrzymuje oficjalnie tytuł muzyka. Drugi stopień to jest zdecydowane rozszerzenie wiedzy z pierwszego stopnia, to jest już szkoła zawodowa, dla ludzi, którzy wiążą swoją przyszłość z tą profesją. Ci, którzy kończą drugi stopień najczęściej idą na studia muzyczne i zostają w zawodzie. Mamy już takich uczniów, którzy zadeklarowali się, że muzyka to ich pasja i idą na zawodowstwo na sto procent. I bardzo dobrze.

RKW: Gry na jakich instrumentach mogą się uczyć wasi potencjalni uczniowie?

AJ: Na fortepianie, skrzypcach, saksofonie, gitarze, klarnecie, akordeonie i, jeśli znajdą się chętni, ruszymy też z puzonem. Do tej pory go nie było. To piękny instrument, ma niesamowite brzmienie.

RKW: Ale wymaga konkretnych warunków fizycznych.

AJ: Przede wszystkim długiej ręki (śmiech). Ale jesteśmy przygotowani, mamy specjalną wersję puzonów z krótszym suwakiem, które wydobywają ten sam dźwięk Jesteśmy przygotowani nawet na najmłodszych.

RKW: Jak wygląda proces rekrutacji do Szkoły Muzycznej? 

AJ: Przede wszystkim, rodzice muszą wypełnić wniosek i zostawić go w sekretariacie szkoły. Wniosek można wziąć ze szkoły albo ściągnąć z internetu. Później zapraszamy na badanie przydatności. W tym roku odbędzie się ono 7 i 8 czerwca, to jest czwartek i piątek. Z każdym umawiamy się na oddzielną godzinę. Uczniowie śpiewają piosenkę – jakąkolwiek, może to być ,,Sto lat'' albo ,,Wlazł kotek na płotek'', nie ma problemu. Mieliśmy piosenki polskie, zagraniczne, jeden uczeń zarapował, inny śpiewał taką typową ogniskową.

RKW: A jeśli ktoś nie ma dobrego głosu, ale ma słuch?

AJ: W tym celu przeprowadzamy kolejne punkty badania. Wiadomo, że jest mutacja, może wstyd, stres, nerwy, brak doświadczenia, gardło się zaciska. Kolejne punkty na badaniu to na przykład powtarzanie głosem dźwięku, wyklaskanie rytmu po nauczycielu, wykazanie, czy melodia, którą gra nauczyciel dwa razy zmieniła się – na zasadzie znajdź dwie różnice - określenie, który dźwięk jest wyższy, a który niższy. Badamy podstawowe umiejętności muzyczne. Dopiero później to wszystko się rozwinie. W ciągu 10 minut badania nie jesteśmy w stanie ani nawet nie chcemy oceniać całego człowieka. Wszystkim dajemy szansę. Wystarczy nauczyć się jakiejkolwiek piosenki. Potem poprowadzimy dziecko przez cały egzamin tak, że wszystko będzie zrozumiałe.

RKW: A jak rozpoczęła się Pana przygoda z muzyką?

AJ: Sończyłem szkołę pierwszego i drugiego stopnia w Białymstoku i w Białymstoku skończyłem też Akademię Muzyczną. Moja przygoda z muzyką rozpoczęła się od tego, że mój starszy brat zaczął pobierać lekcje prywatne. Ja chciałem być jak starszy brat, więc rodzice też zapisai mnie na lekcje fortepianu w ognisku muzycznym. W pewnym momencie nauczyciel stwierdził, że jego możliwości się kończą i oddał mnie pod skrzydła Szkoły Muzycznej I Stopnia w Białymstoku. Zacząłem na fortepianie, skończyłem na fortepianie. Ostatnio byłem na szkoleniu, gdzie oglądaliśmy różne filmy i jeden z dzieciaków powiedział, że sobie nie wyobraża życia bez fortepianu. Siedziałem z kolegą pianistą i powiedziałem to samo, że bez fortepianu bym nie wyżył (śmiech). Moje życie i zawodowe i hobbystyczne to fortepian. To przyjemne, że człowiek może czerpać satysfakcję zawodową ze swojego hobby.

RKW: Jak wygląda życie muzyka, gdy już skończy szkołę, Akademię? Współpracuje Pan na stałe z jakąś orkiestrą?

AJ: To bardzo wolny zawód. Muzyk jest trochę jak wolny strzelec.Jak ktoś jest muzykiem, to koncertuje, gdzie jest okazja. Swego czasu grałem z filharmonią w Łomży, występowałem w Filharmonii w Białymstoku. Nadal jestem członkiem septetu, który grywa wtedy, gdy akurat mamy skład, gdy się zbierzemy, bo każdy coś robi oddzielnie, zawodowo. A gdy już się zbieramy, robimy materiał i organizujemy koncerty. Z jedną koleżanką mamy duet fortepianowy i gdzie nas zawieje, tam gramy. Oprócz tej pracy jako nauczyciela, jestem pianistą.

RKW: W jaki sposób zachęciłby pan dzieci, rodziców do tego, by wybrali Szkołę Muzyczną w Wysokiem Mazowieckiem?

AJ: Przede wszystkim, wspaniała atmosfera. Wszyscy uczniowie, którzy tu trafili, są tu dlatego, że lubią muzykę, lubią grać. Każdy, kto przyjdzie tu z chęcią uczenia się muzyki, znajdzie się w idealnym towarzystwie, bo wszyscy tutaj mają ten sam cel. Mamy topowych nauczycieli, którzy potrafią przygotować idealnie swoich uczniów. Na Wiosennym Koncercie można się było o tym przekonać. W drugim roku nauki nasi uczniowie rywalizują z reprezentantami największych szkół muzycznych w Polsce: Warszawą, Gdańskiem, Poznaniem, Wrocławiem. Nikt nie powiedział, że dziesięciotysięczne miasto Wysokie Mazowieckie musi mieć gorszych muzyków niż Warszawa. Pokazał to Paweł Kalinowski, który ostatnio wygrał konkurs w Warszawie. Wykosił wszystkich. Uczennica gitary reprezentowała szkołę na ogólnopolskim konkursie w Warszawie, mamy mocną sekcję skrzypcową, akordeonową. Zdobywają nagrody specjalne, pierwsze miejsca, wyróżnienia w całej Polsce. W zeszłym roku były dwa konkursy międzynarodowe, zagraniczne, w których nasz akordeonista był w grupie ze stu trzydziestoma bądź stu dwudziestoma innymi - i był drugi. Na Europę. W pierwszym roku nauki! Perełki są wszędzie. Dlaczego warto? Zawsze będziemy tu dbać o dobro ucznia. Organizujemy wycieczki, koncerty, staramy się dwa razy na semestr pojechać na koncert do Białegostoku, Łomży, czasami udaje się ściągać muzyków tutaj, do szkoły. Z racji tego, że sami jesteśmy muzykami łatwo jest zaprosić naszych kolegów z różnych krańców Polski. Mamy kontakt ze szkołami drugiego stopnia, których uczniowie też przyjeżdżają. Tu zawsze coś się dzieje. Zawsze jest świetna atmosfera. Poza tym, szkoła muzyczna organizuje czas. Każde z tych dzieci ma dodatkowo pięć, siedem godzin zajęć i nie mają żadnych problemów z nauką. Nie ma tracenia czasu na komputer. To jest dobra alternatywa dla tej całej elektroniki, techniki. Muzyka jest zawsze interaktywna, angażuje, wymaga, by się temu oddać.

RKW: Co nam daje nauka muzyki w życiu?

AJ: Nie ważne czy dany uczeń skończy tę Szkołę Muzyczną, czy pójdzie do szkoły drugiego stopnia, czy zostanie zawodowym muzykiem -  sukcesem naszym, jako nauczycieli i szkoły będzie to, jeśli ten uczeń kiedyś będzie chciał pójść do teatru czy opery. Jeśli człowiek będzie bogatszy we wrażliwość artystyczną. Będzie dostrzegał piękno w sztuce, muzyce. Szkoła muzyczna wyposaża ludzi we wrażliwość. To nie znaczy że każdy będzie marzycielem i będzie bujał w obłokach. Ale będzie miał w sobie rodzaj kultury osobistej, wrażliwości na sztukę, muzykę i piękno. I być może, jeśli nie będzie zawodowym muzykiem, będzie rozumiał sztukę, chętnie pójdzie do filharmonii, weźmie tam swoje dzieci. Szkoła muzyczna rozwija nie tylko umiejętności. Rozwija duszę człowieka i jego wnętrze. 

 

Za rozmowę dziękujemy Adamowi Januszkiewiczowi, Wicedyrektorowi ds. Działalności Artystycznej w Miejskim Zespole Szkół i Samorządowej Szkole Muzycznej I Stopnia w Wysokiem Mazowieckiem. Przypominamy, że rekrutacja do szkoły trwa do 31 maja 2018 roku. 

(N.C.)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA

komentarz (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz