Zamknij

Z armatką na protest do Warszawy

10:45, 06.02.2019 | M.D.
REKLAMA
Skomentuj

Tylko kilku rolników z rejonu Łomży wyjechało na „oblężenie Warszawy”. Organizowane przez młodego rolniczego działacza Michała Kołodziejczaka „Agropowstanie” ma doprowadzić do zmiany podejścia przez polskie władze do rolnictwa. - Rząd nic nie robi dla rolników. Rząd nie wspiera rolnictwa tak jak we Francji, Niemczech. Tam rząd chce żeby ludzie produkowali, a tu się wszystko chcą zniszczyć – mówi w środowy poranek jeden z łomżyńskich rolników jadących na „oblężenie Warszawy”.

Młodzi rolnicy, którzy z Łomży pojechali protestować w obronie rolnictwa nie chcieli, aby wskazywać ich z imienia i nazwiska. Wszyscy zgodni są co do oceny, że sytuacja w rolnictwie jest bardzo ciężka.
- Produkcja mleka jest jeszcze opłacalna, ale inne działy już nie – mówi jedne z nich tłumacząc, że jadą wesprzeć rolników z innych regionów, których w Warszawie ma być tysiące. Zabrali ze sobą biało-czerwone flagi i armatkę hukową, która normalnie służy do odstraszania dzików.
- Zabija się zdrowe świnie w chlewach, a dziki sobie chodzą i nikt z tym nic nie robi – mówi jeden z rolników. - Dziczyzna to mięso jest dla elity. Zdrowe świnie idą na utylizacje, a dziki idą do chłodni są badane i dalej sprzedawane – dodaje.
Jego kolega podkreśla, że myśliwy za zabicie dzika, który wyżywił się na polu rolnika dostaje 650 zł, a rolnikowi robi się tylko problemy. - Żeby zabić sobie wyhodowaną w gospodarstwie świnię trzeba najeździć się z papierami – wyrzuca.
Rolnicy mają pretensje do „niemieckich” mediów, że nagłaśniają rzekomo polskie afery z zabijaniem chorych krów.
- Jak krowa złamie nogę to w czym to mięso jest niedobre. Ja straciłem 1000 złotych na sprzedaży trzech krów, bo cena spadła już o złotówkę na kilogramie – mówi przekonując, że podobne sytuacje z nierzetelnymi ludźmi, którzy chcą zarobić na zabijani zwierząt bez nadzoru weterynaryjnego zdarzają się także w Niemczech. - Tam, to jest wyciszane, a u nas robi się aferę jakby to było wszędzie, a nie tylko w jednym przypadku.
- Już robi się aferę z chorobą wściekłych krów – to jest wszystko sztucznie nakręcane – dodaje drugi z rolników.
Wszyscy pretensje do ministra rolnictwa i całego rządu, za to, że nie wspierają rolnictwa.
- Mieliśmy 11 milionów świń, a teraz spadło na 7 mln, a to dopiero początek choroby (ASF – dop. red.). Nie będziemy mieli bezpieczeństwa żywnościowego kraju jak tak dalej będzie – twierdzi rolnik wyrzucając, że w Polsce dominuje w sprzedaży słabsza żywność zza granicy. Jego zdaniem, nadzór weterynaryjny nad mięsem sprowadzanym do Polski powinien być staranniejszy.

Lider rolniczych protestów Michał Kołodziejczak napisał dziś rano na Facebooku:
Andrzej Duda obrońcą polskiej wsi! to hasło na dziś i następne tygodnie, miesiące. Prezydent ma wszelkie możliwości, aby przełamać opór środowiska związkowego do samooczyszczenia.
Nadszedł czas budowania realnej i godnej reprezentacji rolników. Czas budowania siły polskiej wsi. Podejmowania decyzji zgodnie z polską racją stanu.
Dziś Prezydent może dołożyć swoją cegiełkę do odbudowy polskiego rolnictwa. Może też stanąć na straży dotychczasowych układów. Wybierze nas, rolników czy beton związkowy? Już dziś pierwsze odpowiedzi.

 

źródło: 4lomza.pl

(M.D.)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA

Komentarze (1)

KarolKarol

1 0

Z powiatu Wys.Maz też było kilku rolników na manifestacji pod pałacem prezydenckim. 07:39, 09.02.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

© kurierwysmaz.pl | Prawa zastrzeżone